motywacja przez pytania kartezjańskie

Kartezjańska motywacja, zachęta i bat.

Na szczęście temat motywacji a dokładniej hura szkoleń, hura konferencji i hura „jesteś zwycięzcą” trochę przycicha.

Sam kiedyś jeździłem trochę po tego typu szkoleniach, najważniejsze co mi do teraz po nich zostało to wiedz, bo na pewno nie motywacja. Wiedza że nie ma sensu tam jeździć, nakręcać się na chwilę a potem albo znowu jechać albo wpadać w marazm.

Tak działa nasza, ludzka psychika, albo to zaakceptujesz i użyjesz, albo będziesz walczyć z samym/ą sobą do końca swoich dni. Ale dlaczego ?

Przypomnijmy sobie najpierw w skrócie pojęcie homeostazy – przyda się kilka razy w tym wpisie. Pojęcie wywodzi się z fizjologii i dotyczy zdolności i dążenia do utrzymania stałości parametrów wewnętrznych w systemie (gr. homoíos – podobny, równy; stásis – stanie, trwanie, postawa). Pojęcie to zwykle odnosi się do samoregulacji procesów biologicznych. (za Wikipedią). Analogiczne znaczenie ma w procesach psychologicznych, w tym dotyczących motywacji i chęci do działania.

Jak to się ma do treningu ? (ma się tak samo do pracy, nauki i rozwoju, ale wiadomo o czym jest ten akurat blog). Otóż jeśli napompujesz się motywacyjnymi filmikami z instagrama/FB/YouTube to owszem będziesz mieć chęć pobiec na trening i rozsadzić siłownię od środka. „Pobiec na trening” nie biegać regularnie na treningi – czyli raz pójść grubo i odpuścić. Bo raz mocno się nakręcisz a potem ( w zasadzie niezależnie od tego czy zrobisz trening czy nie ) motywacja spadnie poniżej poziomu początkowego. To jak wahadło, jak wychylisz je mocno w jedną stronę to niemal równie mocno poleci w drugą stronę.

Możesz z tym walczyć, stosować „tricki”, „hacki” i inne magiczne sposoby na motywację. Na przykład jeździć regularnie na te różne szkolenia i konferencje motywacyjne. Jak Cię na to stać, chcesz w ten sposób przepalać pieniądze i czas to proszę bardzo.

Możesz też podejść do tematu logicznie i naukowo. Tu wraca jedno z moich ulubionych powiedzeń – stare metody są stare bo działają i dzięki temu przetrwały próbę czasu. Podejście logiczne które Ci dzisiaj proponuję ma dwa elementy: Stoicyzm i jasne powody działania. Celowo nie piszę motywy choć by pasowało, ale zbyt podobnie brzmi do słowa motywacja.

Stoicyzm – w tym zastosowaniu polega na nie podpalaniu się, nie nakręcaniu, uspokojeniu hurra optymizmu i zaniechaniu podniecania się samym treningiem. Być może jestem zbyt szczery w tych słowach i sam sobie rzucam kłody pod nogi jako trener. W końcu prowadzenie treningów to moja praca i robienie z nich fety, a z siłowni mekki czy ośrodka kultu było by wodą na mój biznesowy młyn. Bądźmy jednak szczerzy wobec siebie. Jest na prawdę mały odsetek, bardziej promil niż procent ludzi dla których sam trening jest celem. Ogromną większość interesuje jego rezultat i efekty i jeśli udałoby się je osiągnąć bez treningu to chętniej by go nie robili. Nie zmienia to faktu że trening może być ciekawy, urozmaicony, satysfakcjonujący, nadal jednak nie będzie celem sam w sobie. Dlatego nie ma co podczepiać do niego emocji (w tym motywacji). Jeśli już mają gdzieś się pojawić to lepiej nakierować je na jego efekt. Odsunięcie ich w czasie spowoduje że decyzja o realizacji treningów (a nie treningu) będzie trwalsza bo kryterium odpalenia emocji i zadowolenia będzie odsunięte w czasie (osiągnięcie upragnionych efektów). Zamiast być zbyt łatwym do osiągnięcia (robię trening, mam spełnione kryterium zadowolenia to świętuję: nie robię więcej treningów i sięgam po słodycze).

Motywy – tu znów i jeszcze bardziej kierujemy wzrok na fakty i realia. Pomoże nam w tym zestaw pytań Kartezjańskich:

  • Co się stanie jeśli to zrobisz ?
  • Co się nie stanie jeśli to zrobisz ?
  • Co się stanie jeśli tego nie zrobisz ?
  • Co się nie stanie jeśli tego nie zrobisz ?

Możesz, choćby dla testu, praktyki i wyrobienia własnej opinii zastosować je już teraz. Wystarczy zapisać odpowiedzi na te pytania w wybranym kontekście życia. Proponuję podjęcie treningu lub diety, choć może to być też zupełnie inna decyzja jak zmiana pracy, otwarcie biznesu, zatrudnienie lub zwolnienie pracownika. Zacząłbym od czegoś raczej zwykłego, nie koniecznie od wielkich życiowych decyzji, ponieważ pytania te odkrywają prawdę która leży głęboko w Tobie. A prawda potrafi boleć.

Jeszcze dwie informacje odnośnie techniki pytań kartezjańskich. Po pierwsze papier i długopis najlepiej nadają się do notowania tych odpowiedzi, po prostu mi zaufaj, zostaw elektronikę z boku. Po drugie szczerość i intymność. To mają być Twoje odpowiedzi. Nie ma złych i dobrych odpowiedzi, a politycznie poprawne na ogół są błędne. Dlatego intymność, nikt nie ma ich widzieć, o nich wiedzieć, tylko Ty, kartka, długopis i 4 pytania, bez pośpiechu.

W każdym pytaniu wypisz zarówno rzeczy pozytywne jak i negatywne, to bardzo ważne. Jeśli wypiszesz same pozytywy i superlatywy (zgodnie z „filozofią” hurra szkoleń) to bardzo szybko i boleśnie zderzysz się z rzeczywistością ! Bo każda decyzja i działanie będzie miała swoje ciemne strony. Jeśli podejmiesz się odchudzania to będzie się to wiązało z wyrzeczeniami, jak odmówienie sobie słodyczy, używek czy koniecznością podjęcia ćwiczeń (i zmierzenia się z brakiem czasu na nie). Jeśli podejmiesz się zmiany pracy to musisz liczyć się z koniecznością nauki nowych rzeczy, zmianą godzin, czy lokalizacji pracy, stresem jej poszukiwania. Bądź też oczywiście uczciwy i tak samo opisz punkty związane z podjęciem decyzji o zmianie jak również jej nie podjęciem. Na przykład nie podjecie decyzji o odchudzaniu przyniesie efekty jak: dalsze tycie, ryzyko zawału, spadek atrakcyjności w oczach partnera/partnerki (i ogólnie płci przeciwnej). Chodzi tu o szczerość i uczciwość wobec siebie. Pisałem na początku że chodzi o motywację kartezjańską. Ale przewrotnie chodzi najpierw o właściwą decyzję. Bo jeśli podejmiesz decyzję opierając się o logiczną analizę zysków i strat, nakładów, konsekwencji, ryzyka i nagrody to …

Nie potrzebujesz hurra motywacji i podbijania emocji !

Jeśli dokładnie wiesz co potrzebujesz zrobić, jakie nakłady i wyrzeczenia ponieść, jakie są szanse na sukces, oraz o co „walczysz” co chcesz osiągnąć to masz całą drogę do celu a nie tylko buty na nogach. Zobacz – jeśli jedziesz zobaczyć się z osoba za którą strasznie tęsknisz, wiesz że będziesz jechać samochodem w godzinach szczytu przez zatłoczone miasto jak Wrocław to wyjedziesz odpowiednio wcześniej i nie zniechęcisz się tym że utkniesz w korkach, prawda ? Jeśli natomiast zadzwoni znajomy Twojego znajomego że ma dla Ciebie świetną propozycję (ale dość skąpo ją wyjaśni) i że musicie się spotkać. A na godzinę przed spotkaniem dostaniesz sms że grupka Twoich przyjaciół idzie na imprezę i chcą Cię zabrać… prawda że szansa na zmianę planów w ostatniej chwili jest ogromna. Oczywiście zamiast imprezy możesz podstawić inną atrakcyjną aktywność lub nawet jej brak i chęć pozostania w domu i spania/czytania książki. Jednocześnie jeśli poświęcisz chwilę na analizę decyzji i jej konsekwencji przez pytania kartezjańskie zyskasz dużo szerszy obraz. Podejmiesz dużo lepszą decyzję, choćby taką samą jak bez tej analizy ale z dużo lepszym wglądem. Wtedy jeśli pojawią się na drodze trudności to nie będą one zaskoczeniem, nie wywołają tak dużych emocji i dużo łatwiej je pokonasz. Podobnie małe sukcesy po drodze nie wywołają tak dużej emocji, jak byłyby zaskoczeniem i nie wybiją Cię z rytmu dążenia do celu.

Hard-Corową wersję podejścia do motywacji bez motywacji znajdziesz też u Rafała Mazura – tutaj. Od razu podpowiadam że nie łączy nas żaden biznes. Rafał po prostu tworzy bardzo wartościowe i skuteczne materiały. Wiele z nich kupiłem i z nich korzystam, dlatego z czystym sumieniam polecam.

Wersję audio tego audio (podcast apple) – znajdziesz tutaj –

https://podcasts.apple.com/pl/podcast/trenerskie-gadanie-fit-coach-tadeusz-smu%C5%9B/id1505329439?l=pl#episodeGuid=https%3A%2F%2Fapi.spreaker.com%2Fepisode%2F27148742